• słowo

    jest określeniem polskim, a na pewno słowiańskim, etymologicznie wywodzącym się -jak podejrzewam- z czeskiego słowa „perdel” określającego część ciała usytuowaną pomiędzy lędźwiami a stawami biodrowymi. Drugą zaletą równie ważną jest precyzyjność „dopier*alanie” jest bowiem, czymś znacznie gorszym, a więc poważniejszym, niż zwykłe czepianie się bez powodu – nb. ja od wczesnego wieku młodzieńczego używam określenia „przypier*alanie”. Kiedy mówię: „mobbing” albo „workplace bullying”, to myślę: „przypier*dalanie się”, kiedy o tym zjawisku rozmawiam z przyjaciółmi, niezmiennie używam wersji tożsamej dopiero zobaczyłem ten wpis. Jeszcze dmuchańca nie mam, ale im lżejszy, tym dla mnie byłby lepszy. Bo po rejsie składam jak chusteczkę do nosa (uznaję tylko staromodne płócienne), wkładam do kieszeni, wsiadam w pociąg czy w co i wracam do macierzystego portu. Słowem w powrotnej drodze nie muszę oglądać się na wiatry. Mam mały pontonik, ale bez mieczy taki okręt jest nieprzydatny – już wypróbowałem. Dmuchanym kajakiem mógłbym może nawet rower za sobą holować na pontoniku. Ech rozmarzyłem się..Tak, mamy wiele polskich określeń na działania przynoszące wstyd komuś, kto terroryzuje swoich pracowników(albo tylko jednego)pomiata nimi słownie i ficzycznie (czyli znęca się), daje im zadanie nie do wykonania w założonym czasie i pozbawiając stosownych narzędzi.

    Lata całe istniały takie zachowania szefów względem podwładnych; mało kto sie skarżył, co najwyżej rzucał robote w jednej firmie i szedł do drugiej.

    Jeśli przez takie działania ofiara takich zachowań, znęcania się psychicznego miała jeszcze resztki wiary w siebie i uważała, że takie postepowanie jest niesprawiedliwe wobec niego, jako pracownika, nawet nie miała do kogo sie odwołać; Rada Zakłądowa rzadko bywała po jej stronie, często pogłębiała frustrację ofiary próbując udowodnić, że naprawdę dała plamę nie wykonując na czas swojej roboty, wypominając drobne grzeszki, nie zauważając większych grzechów innych.

    Koleżanki i koledzy takiej ofiary co najwyżej poklepywali po plecach lub cieszyli się, że to nie oni są ofiarą, ostatecznie kwitowano takie zachowania jednym zdaniem: „jeszcze nie dyrektor, a już świnia”.

    Te zachowania o których, jak wspominasz, nikt nie słyszał w poprzedniej epoce gospodarczej istniały; może nie było to działanie na taką skalę, może nie były uświadomione 236 nm albo ofiary tych działań wyparły je ze swojej pamięci.

    Ta nazwa -mobbing- przyszła do nas zapewne wraz z zaistenieniem na naszym rynku różnych firm zagranicznych, nazywanych korporacjami. Tak przypuszczam.

    Chcę nawiązać do innych działań, o których latami sie nie słyszało, a które istniały i mało kto sie do tego przyznawał. Ofiary- wiadomo- wstydziły się; ich skargi nie znajdowały ani zrozumienia wśród bliskich, ani posłuchu w organach ścigania. Sami sprawcy oczywiście nie ujawniali się z takimi działaniami.

    Mam na mysli pedofilię.

    Jej ofiarami padały głownie małe dzieci, które ani wiedzy, ani umiejętności obrony, ani też swiadomości, że stają się ofiarami działań, które odcisną swoje piętno na całe ich przyszłe życie.

    W ich wypadku uświadomienie sobie, z czym się ze strony księdza, nauczyciela czy trenera spotkały, co im zrobiono, trwały lata całe- dopiero dziś po latach są ujawniane, podobnie jak inne grzechy dorosłych względem dzieci.

    Przypomnijmy sobie księdza z Tylawy, którego proces pod przewodnictwem prokuratora Piotrowicza trwał kilka lat; jakim piętnem w tej wsi obdarzono ofiarę -dziewczynkę i jej rodzinę; skargi dzieci lub ich rodziców, którzy składali skargi na niegodne zachowanie miejscowego księdza jego biskupowi i co ten biskup robił z tym księdzem; skargi chórzystów na dyrygenta i jak długo to trwało, zanim Krollopp został oskarżony i osądzony; wreszcie skargi kleryków na biskupa P. które zawsze bywały zduszone w zarodku i nie trafiały tam, gdzie powinny.

    Przypuszczam, że zaistnienie w przestrzeni publicznej tych zjawisk istniejących przecież latami ma też związek z miejscem, w jakim teraz jest Polska. Obowiążują nas przepisy unijne, ale i przed wejściem do Unii mieliśmy w naszym kraju Polski Oddział Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, powołano wiele instytucji nieznanych w przeszłości- Rzeczników Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka….

    Mamy też większą świadomość własnych praw; dzieci nie wolno w szkole dotknąć, nawet na nie krzyczeć; dzieci mogą poskarżyć się na zaniedbanie ze strony rodziców-oczywiście, jeśli mają świadomość jaki prawa są im przynależne.

    A że te działania nazywają się mobbing, stalking, dżender albo jakoś z angielska? cóż globalizacja ma również swoje wady…

    W związku z powyższym proponuję, by wersję oficjalną, zastąpić wersją  (może jakaś inicjatywa społeczna), nie tylko z ww. powodów, bo jest jeszcze jeden równie ważny, a którego istnienie wlaśnie sobie uświadomiłem. Otóż wielu Polaków nie wie, podobnie jak p. Jourdain nie wiedział o tym, że mówi prozą -iż są obiektami mobbingu, bullyingu, ponieważ nie zna znaczenia tych słów, dlatego się nie prawują, jednak gdy „damy rzeczy (polskie) słowo” rodacy ruszą do sądów po sprawiedliwość.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :